sobota, 30 stycznia 2016

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (13)

WITAM WAS SERDECZNIE!!!!

                                 Dzisiaj rano zwlekłam swoje 40 letnie ( Oj tylko troszeczkę sobie odjęłam:) ) ciało z łóżka zjadłam śniadanko, wypiłam z mężem kawusię, ubrałam sportowe ciuszki, spakowałam torbę i poszłam  na 9 rano pierwszy raz na jumping fitness czyli zajęcia na trampolinach. Mój mąż dając mi buziaka i mówiąc Pa miał w oczach troskę o mnie. Zastanawiałam się czy dam radę, bo dziewczyny chodzące na te zajęcia mówią, że wymiękają więc miałam spore obawy czy dam radę ale pomyślałam sobie, że zawsze mogę powiedzieć stop. Powiem tak, jest ciężko ale wytrzymałam do końca a jak wróciłam do domu, to miałam tyle w sobie uśmiechu i energii że szok. Na razie energia mnie roznosi a jutro możliwe że nie ruszę nóżkami:)

                                Moja niedziela dla włosów odbyła się w sobotę i była to najbardziej minimalistyczna pielęgnacja jaką mogłam zaproponować moim włosom ale miałam ku temu powód.
Wczoraj w nocy nie mogłam usnąć tak bardzo na linii czoła swędziała mnie skóra głowy i kąciki brwi a skóra pod powiekami to już wogóle tragedia, bo miałam wrażenie że ktoś wsypał mi tam jakiś żwir. Tak, tak to alergia! Okazało się 13 stycznia, że jestem uczulona na roztocza więc najlepiej byłoby mnie zamknąć w szklanej kuli, bo to dziadostwo jest wszędzie. Od razu Was uprzedzę i odpowiem- nigdy nie byłam alergikiem i nigdy nie miałam problemu z oczami. No cóż po 40 skończyła mi się gwarancja i choć mąż chodził i prosił o przedłużenie gwarancji dla mnie, to nikt się tego nie podjął:)
Gdy w nocy obudziło mnie wręcz pieczenie skóry to z buteleczki z wcierką wytrząsałam ostatki i to mimo alkoholu ukoiło świąd, gorzej było z brwiami które też swędziały. Dzisiaj wykupiłam już leki na alergię i zobaczymy czy coś to pomoże. Dosyć żalenia !

                               Najpierw zmoczyłam włosy i nałożyłam na nie odżywkę Garniera z avokado i masłem Shea a skórę głowy umyłam dwukrotnie szamponem aloesowym Labell. Następnie spłukałam wszystko porządnie i jeszcze na chwilę nałożyłam odżywkę. Nie robiłam nic więcej. Na końcówki nałożyłam kropelkę serum Orofluido i włosy wyschły naturalnie. Skóra głowy i brwi nadal są podrażnione ale tylko w pojedynczych miejscach.

MENU DLA WŁOSÓW ( CZUĆ MALIZNĄ! )
* SZAMPON BIO LABELL Z ALOESEM
*ODŻYWKA GARNIER Z AVOKADEM I KARITE
*SERUM NA KOŃCÓWKI OROFLUIDO
*3 RAZY DZIENNIE REVALID:(


                                   Włosy wyglądają przyzwoicie i nie mam im nic do zarzucenie , mimo braku olejowania i nakładania masek czyli może jest z nimi coraz lepiej. Dzisiaj  cieszyłam się i pokazywałam mężowi, że w końcu odzyskuję włosy z przodu :) Są miękkie i nawet w miarę dobrze nawilżone.     

  
                                                                ŻYCZĘ WSZYSTKIM SŁODKIEJ NIEDZIELI:)



                                                                                 POZDRAWIAM SERDECZNIE !

                                                                                                  MONIKA


                              

wtorek, 26 stycznia 2016

PODSUMOWANIE KURACJI WCIERKĄ OD DERMATOLOGA


WITAM SERDECZNIE!!!

                                Obiecałam Wam,  że gdy skończę używać wcierki ode dermatologa to dam Wam znać czy było warto. Zawsze mogłoby być jeszcze lepiej ale jak jest, to przeczytajcie i zobaczcie  na zdjęciach:)
                                Wcierkę dostałam na początku listopada od Pani dermatolog, która była przerażona tym co się dzieje z moją skórą głowy a jeszcze bardziej wypadaniem moich włosów w mega ilościach.  Miałam ją stosować dwa razy w tygodniu i tak też robiłam.  Wcierkę stosowałam nieraz na 2-3 godziny przed myciem a nieraz na świeżo umyte osuszone włosy. Nie wiem, która metoda była lepsza, bo pani doktor nie napisała mi w instrukcji jak mam to wykonywać prawidłowo. Z buteleczki nabierałam porcję strzykawką i przelewałam do ampułki z kapturkiem z jakiegoś włosowego lotionu od trychologa. W tym czasie zażywałam też przez dwa miesiące Biotynę 5 mg ale poza tym nic więcej:) Tak wyglądały moje zakola w listopadzie gdy rozpoczynałam przygodę z wcierką  i Biotyną.


 Przez ten okres tylko raz zdarzyła mię lekka łuska na skórze głowy, na linii czoła i raz może dwa wyskoczyła mi swędząca  krostka z tyłu głowy. Minął świąd skóry głowy i jest jak na razie  lepiej. Nie pojawia mi się na skórze głowy już żadne świństwo i chociaż nieraz czuję, że  skóra głowy jest napięta to i tak uważam za sukces to co osiągnęłam.
 Jeśli ktoś z Was ma jakiś problem ze skórą głowy to zawsze można poprosić lekarza o  receptę z takim lub podobnym składem jak moja wcierka. Skład podawałam Wam tutaj klik


Moje włosy rosną i to jest dla mnie ważne, natomiast rosną dużo cieńsze niż były i nie wiem czym to jest spowodowane ale pewnie wiekiem:D  Nad skroniami w miejscu zakoli włoski są takie jakby dziecięce i jutro muszę pokazać je Pani Oli gdy będę siedzieć u niej na fotelu w salonie, bo jest to dla mnie dziwne zjawisko i wręcz zagadka.
Mój mąż jak zobaczył na zdjęciu te sterczące antenki,  to miał ubaw a dla mnie te nowe włoski, to moje malutkie baby hair:)

Specjalnie je podniosłam,żeby było je widać:)





                                Gdy będę w lutym na wizycie kontrolnej u dermatologa, to po proszę o jakiś nowy specyfik do wcierania w skórę głowy.
Więc wypróbowałam już wcierkę, Biotynę a teraz pałaszuję trzy razy dziennie Revalid.


                                                    ZDJĘCIE Z OSTATNIEJ CHWILI CZYLI Z GODZ. 18.00:)


                                         NA CAŁEJ GŁOWIE MAM TAKIEJ DŁUGOŚCI  NOWE WŁOSKI. 
                                          FAJNA GRZYWECZKA:D      

ZAPRASZAM NA ROZDANIE U CZARNEJ KAWY KLIK





                                                                                    POZDRAWIAM CIEPLUTKO
                                                                                                 MONIKA

sobota, 23 stycznia 2016

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (12)

WITAM SERDECZNIE!!!

                                        Witam w ten mrożny wieczór gdzie śnieg pruszy za oknami i nigdzie nie chce się wychodzić. Moja niedziela dla włosów odbyła się w sobotę, ponieważ wczoraj szalałam w klubie fitness i włosy wymagały szorowania. Padłam ale powstałam i nie dam się tak łatwo:) Boli mnie chyba wszystko. Byłam  dwa razy i dałam sobie nawet radę:) Miałam robioną analizę składu ciała, która okazała się podobno idealna a najbardziej podobał mi się mój wiek biologiczny obliczony  UWAGA!!! na 27 lat. TO PODOBAŁO MI SIĘ NAJBARDZIEJ:D  Tylko teraz nie wiem co zrobić z tymi pozostałymi 15 latami, które mi odjęli? hihi

                                     Muszę się pochwalić, że w piątek dostałam przesyłkę od Ani z bloga CO KRĘCI ANULĘ KLIK  po którą pędziłam wieczorkiem na pocztę a która ucieszyła mnie bardzo mocno. Lubię dostawać prezenty i wszystkie bardzo mnie cieszą jak małą dziewczynkę. Ania miała mi wysłać troszeczkę czarnego mydełka do wypróbowania ale troszeczkę Ją poniosło i dostałam odlewki naturalnych kosmetyków, których nigdy nie miałam okazji używać. Czarne mydło użyłam już wczoraj i była fajna z nim zabawa i gładka buzia po nim:)  Aniu bardzo Ci dziękuję i już szykuję rewanż . Nawet nie wiesz jaki ale z pewnością nie kosmetyczny bo takich kosmetyków jak TY to ja nie mam. A co dostałam zobaczcie sami, liścik zostawię sobie na pamiątkę, bo to rzadkość w dzisiejszych czasach:D Wygrałam też konkurs z melisą i to jest pierwszy raz gdy udało mi się wygrać hurrra:) Jak tylko dostanę przesyłkę to zaraz Wam się pochwalę:) Fajny był piątek:)

orzeszki już pożarłam:)

                                      No dobra wracamy do włosów i tego co im dzisiaj zrobiłam. Ano dobrze im dzisiaj było, bo na bogato. Spełniłam jedno ze swoich marzeń z listy i zakupiłam sobie olejek Sesa, który dzisiaj pierwszy raz użyłam. Najpierw umyłam włosy szamponem z mocznikiem z Isany i na lekko podsuszone włosy nałożyłam na skalp malutką ilość olejku a na długość nałożyłam glicerynę i na to olejek kokosowy i tak sobie odpoczywałam z mężem dobre 2 godziny. Następnie zwilżyłam włosy i nałożyłam na długość maskę keratynową na 10 minut i spłukałam wszystko dokładnie a skalp umyłam saszetką szamponu z Dermeny, którą dostałam od dermatologa i na to nałożyłam maskę Algową na parę minut. Po spłukaniu wszystkiego bardzo dokładnie na odciśnięte włosy nałożyłam olejek Orofluido i pozwoliłam wyschnąć im naturalnie:)

MENU:
* OLEJEK SESA NA SKALP
*OLEJEK KOKOSOWY NA DŁUGOŚĆ
*SZAMPON ISANA Z MOCZNIKIEM
*MASKA Z  KERATYNĄ
*MASKA Z ALGAMI
*SASZETKA SZAMPONU DERMENA MEN 
* OLEJEK OROFLUIDO NA KOŃCÓWKI 

Gdyby ktoś nie wiedział to w słoiku po Nutelii jest olej kokosowy  z Dominikany

EFEKTY:  
Nie wiem co się stało ale mam optycznie podwojoną ilość włosów i nie mam na myśli spuszenia, bo jak na moje włosy, to nie jest dzisiaj duże, ale to  że ich objętość wzrosła. Włosy są nawilżone, mięciutkie i bez grama poplątania. Mogę przejeżdżać palcami po nich i nie trafię na żadnego kołtunka a jak mnie znacie to wiecie, że moje włoski nie widziały jeszcze po myciu czesadła:) Jest super! Może na zdjęciach tego nie widać ale zauważył to nawet mój mąż:) Tak wyglądają moje włosy zaraz po wyschnięciu wieczorkiem w sobotę:) Są bardzo lśniące a jutro będą jeszcze bardziej wygładzone.

 Czyli zdjęcie z ostatniej chwili:)
część włosów jest z przodu a i tak jest ich sporo:)


                                                                  Nie wiem jak Wam ale mi się włosy dzisiaj podobają     ( no może oprócz odrostu) i mojemu Kochanemu Mężowi,  który w poniedziałek ma urodzinki oczywiście 18-te:) też się podobają.
Przypomniałam sobie jak dwa lata temu w dniu Jego urodzin  o 8 rano byliśmy na lodowisku, no i tak sobie jeżdzimy, jeżdzimy, pełno ludzi i nagle muzyka ucichła, na tafli ludzie przestali jeżdzić, bo nie wiedzieli co się stało a przez mikrofon za pośrednictwem obsługi, którą o to poprosiłam dzień wcześniej, mój małżonek otrzymał ode mnie życzenia urodzinowe. Był wzruszony na maksa, aż zaniemówił i oczka mu się zaszkliły. Szalona Ja!   :)
Wzruszyłam   się :)                                  
                                                                   POZDRAWIAM SERDECZNIE
                                                                                     MONIKA

wtorek, 19 stycznia 2016

WALKA O BUJNIESZĄ CZUPRYNKĘ Z POMOCĄ REVALIDU

WITAM SERDECZNIE!!!

                                        Jak Wam wiadomo moje wypadnie włosów trwa od ponad roku a ja nadal nie wiem dlaczego moje włosy tak bardzo chcą emigrować z mojej głowy bo wyniki sa zadawalające a ja odżywiam się prawidłowo, no przynajmniej się staram. Nawet kaszę jaglaną nauczyłam się jeść dla włosów:) Tak naprawdę od połowy grudnia zauważyłam zmniejszoną ilość wypadających włosów, mniej jest ich w całym mieszkaniu, na szczotkach i w sitku brodzika. Skończyłam brać biotynę i kończy mi się wcierka od dermatologa więc być może to pomogło zahamować utratę drogocennych włosków. Zdaję sobie sprawę, że czeka mnie zrobienie odrostu i osłabienie organizmu na wiosnę więc zawczasu podejmę walkę o każdy włos. Revalid w aptekach ma bardzo dobrą opinię ale cena za opakowanie zwala z nóg, bo w Świdnicy waha się w granicach od 59zł do 79 zł za opakowanie a cała kuracja powinna trwać 3 miesiące więc cena za całą kurację jest dosyć wysoka. Ja trafiłam na promocję po 25 zł za opakowanie więc od razu zakupiłam 3-miesięczną kurację.


REVALID CO TO TAKIEGO?

 REVALID  sa to twarde podłużne kapsułki, które zawierają aminokwasy, witaminy i mikroelementy będące naturalnym składnikiem pożywienia. Substancje czynne preparatu Revalid wpływają korzystnie na tworzenie keratyny, podstawowego składnika włosów i paznokci. Preparat ten korzystnie wpływa na porost włosów poprzez stopniowe hamowanie ich utraty. Stosuje się go pomocnicze w leczeniu niedoborów aminokwasów siarkowych i witamin oraz związanych z nimi schorzeń włosów i paznokci. Jest to produkt leczniczy wspomagający wzrost włosów i paznokci


CO ZAWIERA REVALID
1 KAPSUŁKA zawiera jako substancje czynne
DL-metionina 100 mg
L-cystyna 50 mg
wapnia pantotenian 50mg
witamina B1 1.5 mg 
witamina B6 10 mg
kwas 4-aminobenzoesowy 20 mg
wyciąg z prosa 50 mg
wyciąg z kiełków pszenicy 50 mg
drożdże piwne 50 mg
żelazo 2 mg
cynk 2.2 mg
miedż 0.5 mg
substancje pomocnicze: krzemionka koloidalna, żelatyna, indygokarmina ( E132), żółcień chinolinowa (E104)



Opakowanie zawiera 90 sztuk twardych podłużnych kapsułek, które rozpoczęłam łykać dzisiaj po południu więc zostało mi do końca kuracji jeszcze 269 sztuk hihi.  DAM RADĘ!!!
Mam nadzieję, że moje włosy będą trzymać się mojego skalpu a te które będą wyrastać będą mocniejsze i grubsze:)

 Tak wyglądają moje włosy rano w świetle dziennym zrobione aparatem bez lampy dwa dni po myciu, rozczesane szczotką TT po nocnym lużnym warkoczyku.

WYGLĄDAJĄ DOBRZE CZY ŻLE?

   Od czwartku wracam na zajęcia fitness po18 miesięcznej przerwie więc jeśli nie będzie w niedzielę postu to znaczy, że padłam i nie mam siły powstać hihi:)

                                                                                              POZDRAWIAM CIEPLUTKO
                                                                                                             MONIKA 

niedziela, 17 stycznia 2016

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (11)

WITAM SERDECZNIE!!!

                                           Dzisiaj w Świdnicy ulice i chodniki są czarne i suche i tylko w parku i na skwerkach widać, że padał śnieg :) Nasz Alfik uwielbia śnieg natomiast deszczu i zimna nie cierpi tym bardziej, że z kudłatego Shih-Tzu stał się malutkim i szczuplutkim Ratlerkiem hihi. Biedny psiak był w tym tygodniu w salonie fryzjerskim dla psów i zaliczył psie SPA, oczywiście na własne życzenie bo chyba  stwierdził, że szczotka to diabeł i nie dał się czesać co skutkowało w szybkim tempie kołtunami. No cóż tak to bywa z  psiakami, które mają długą sierść:) Teraz oboje mamy luz:) Ja dzisiaj miałam czas zająć się swoimi włosami dłużej niż zwykle, bo mój małżonek ma drugą zmianę (wiem, wiem dzisiaj niedziela) i nigdzie po południu nie wychodziłam z domku.

                                                          MOJE DZISIEJSZE  SPA DLA WŁOSÓW 

                                          Na początku nałożyłam na włosy glutka z siemienia lnianego z dwoma kropelkami gliceryny na godzinę pod czepek a potem dołożyłam do tego mix olejków na następną godzinę. Następnie umyłam głowę dwukrotnie szamponem aloesowym Labell i nałożyłam maskę keratynową Kallosa z dwoma kropelkami gliceryny  po czym włosy zaczęły schnąć naturalnie ale coś mi nie dawało spokoju, więc zmoczyłam włosy letnią wodą i nałożyłam na długość emolientową odżywkę Garniera z avokado i masłem Karite i wtedy dopiero włosy wyschły naturalnie zabezpieczone nowym serum Orofluido:) Więc moje włosy miały dzisiaj bogatą pielęgnację PEH-ową.


P- maska keratynowa Kallos
E- odżywka Garniera, mix składający się z oleju lnianego, oleju z bawełny i oleju z nasion malin
H- żel lniany, ogółem 4 krople gliceryny

MENU DLA WŁOSÓW
* żel lniany z 2 kropelkami gliceryny
* mix olejków po 1 łyżeczce
* szampon Labell aloesowy
* maska z keratyna Kallos z 2 kropelkami gliceryny na 10 minut
* odżywka Garnier z Avokado na chwilkę
* olejek Orofluido

EFEKTY: Nie wiem czy dobrze wybrałam kolejność, ale starałam się trochę kombinując i jeśli coś wykonałam nie w tej kolejności co potrzeba, to dajcie znać będę wiedziała na przyszłość. Szampon nie podrażnił mojego wrażliwego skalpu a używałam go  też w ciągu tygodnia. Z odżywką Garniera moje włosy miały styczność dopiero po raz drugi a gdy w tygodniu użyłam tylko szamponu i tej odżywki byłam w szoku jak moje włosy zmieniły się na plus:) Dzisiaj włosy są mięsiste, bardzo miłe w dotyku i nabrały objętości. Jedynie baby hair żyją swoim życiem i troszkę się spuszyły. Włosy są takie jak lubię czyli wydaje się,  że jest ich dużo i ładnie błyszczą:)


Zdjęcie zrobione za pomocą samowyzwalacza w sztucznym oświetleniu. Włosy nieuczesane

  
Zdjęcie zrobione przez mojego 16 letniego przystojniaka:)

 Dzisiaj moje włosy bardzo mi się podobają chociaż jeszcze są nie uczesane i nie doszły do siebie.  Podoba mi się w nich to jak wyglądają tuż po naturalnym wyschnięciu bez układania i uczesania. Dawniej wyglądałaby jak miotła Baba Jagi:)

                                                                                    POZDRAWIAM SERDECZNIE
                                                                                                         MONIKA

środa, 13 stycznia 2016

PODSUMOWANIE ROCZNEJ PIELĘGNACJI:)

WITAM SERDECZNIE!!!

         Dzisiaj przyszedł czas na roczne podsumowanie mojej świadomej pielęgnacji:) Intensywną pielęgnację rozpoczęłam w sierpniu 2014 r po makabrycznym balejażu i jeszcze gorszym  wycieniowaniu moich włosów, którą to w styczniu 2015r. zniweczyła następna fryzjerka. Nie będę Was zamęczać tą historią bo ona ani piękna ani przyjemna szczególnie dla mnie. Pokażę Wam zdjęcia, niestety nie wszystkie ponieważ siadł mi w telefonie system i zdjęcia pomiędzy sierpniem a czerwcem poszły....  No więc zapraszam serdecznie :)

Tak wyglądały moje włosy dzień po feralnej wizycie w sierpniu. Dzień wcześniej miałam bardzo jasne włosy jednakowej długości a tutaj długi został tylko ogonek:(  Makabrycznego wręcz odkrycia co stało się z moimi włosami dokonałam gdy sama je umyłam:( :( A tak mnie zastanawiało dlaczego w salonie na podłodze leżało tyle moich włosów a ja nadal w lusterku widziałam długie włosy.  Wy też widzicie,że nie mam  z boku włosów?










Tutaj następna fryzjerka skróciła mi postrzępione końcówki i zafarbowała na jeden bardzo jasny kolor, który dołożył kolejnych zniszczeń. Kolor był ładny choć dla mnie stanowczo za jasny ale szybko wypłukał się z rozjaśniacza i wyglądałam jak królowa lodu. Wyglądają na zdjęciu  w miarę dobrze bo są wygładzone i wystylizowane w salonie ale uwierzcie to tylko złudzenie
 07.styczeń 2015

 W marcu przypadkowo wstąpiłam do salonu fryzjerskiego o wdzięcznej nazwie Coiffeur i tam spotkałam Panią Olę o której już Wam pisałam między innymi tutaj KLIK. Tam jest link do strony Pani Oli na której możecie zobaczyć jakie piękne robi fryzury i co potrafią jej magiczne ręce.   W marcu podczas pierwszej wizyty zostały zafarbowane odrosty na wodzie 9% i nałożona na koniec farba na słabej wodzie żeby wyrównać kolor i przykryć białe przetrawione kosmyki . Wtedy też Pani Ola obcięła mi ok 5-7 cm i do domu wróciłam z długością 50 cm licząc od linii czoła. Z tego okresu nie mam zdjęć ale nadal bardzo o nie  dbałam i przede mną była daleka droga. Mam tylko jedno zdjęcie a więc je dodam dla porównania:) 

Zdjęcie jest z czerwca i jest zrobione przed kolejną wizytą u Pani Oli. Widać nadal przerzedzenia ale jest troszkę lepiej niż  było pół roku wcześniej


Wizyta u pani Oli w czerwcu.  Na odrost P. Ola położyła farbę, na długość toner, zrobiła całą rekonstrukcję Joico i obcięła kolejną porcję zniszczonych włosów. Miały znowu długość 50 cm. Śmialiśmy się z mężem że dziewczyna ma centymetr w oczach

Lipiec 2015 - włoski ładnie lśnią, nabrały objętości ale nadal brakuje mi prawej strony:)


sierpień 2015
wrzesień 2015 -  tutaj też widać że po prawej stronie jest mniej włosów niż po lewej

włosy po wizycie u Pani Oli, farba na odrost na wodzie 6% długość nie farbowana, włoski obcięte:) długość 48 cm. Tu jest już super efekt i gdybym  nie była beztalenciem to moje włosy wyglądałyby tak codziennie.   Pażdziernik 2015
   Listopad 2015 - powoli zaczęłam wierzyć, że odzyskam swoje włosy
koniec listopada 2015
grudzień 2015
08.styczeń 2016 - tak wyglądają moje włosy dokładnie rok i jeden dzień póżniej. Oczywiście wyschły naturalnie i jeszcze nie widziały czesadła


dla mnie różnica jest kolosalna:) Włosy dzisiaj mają 51 cm i odrost:)
Dzisiaj byłam obciąć końcówki i byłam w lekkim szoku, bo okazało się że Pani  Ola po obejrzeniu moich włosów stwierdziła, że nie widzi potrzeby, bo włosy ładnie się układają, zachowują linie a końcówki są ok. Faktycznie ja sama znalazłam może z dwie rozdwojone końcówki a oglądałam włosy w prawo i w lewo

MOJA ROCZNA PIELĘGNACJA  to przede wszystkim olejowanie właściwie przed każdym myciem, nakładanie masek, suszenie włosów naturalnie, zabezpieczanie końcówek, podcinanie u P. Oli włosów na prosto, nakładanie różnych mikstur, które znajduję na Waszych blogach, nawilżanie moich z natury suchych włosów, zażywanie Biotyny przez dwa miesiące a przede wszystkim dbanie o skalp, by nie pojawiła się już nigdy łuska. Moja walka dotyczyła także bardzo mocnego przez cały rok wypadania włosów, które trochę się ograniczyło ale które przerzedziło mi mocno czuprynkę i nieraz wywoływało prawie łzy gdy wszędzie były moje włosy. O tym pisałam tu KLIKKLIK

Gdy zaczynałam dbać o moje włosy miały one w sierpniu 2014 w najdłuższym miejscu 57 cm długości, dzisiaj wg. pomiaru mojego syna mają 51cm więc jestem nieżle na minusie ale to nic. Włosy średnio rosną mi 1-1.5 cm na miesiąc.

Co zauważyłam? Włosy coraz częściej mniej się puszą, są gładkie i coraz częściej udaje mi się zatrzymać w nich nawilżenie, skóra głowy uspokoiła się a włosy zaczęły trzymać się mojej głowy i to najważniejsze. Dawniej gdy brałam swoje włosy w palce i ściskałam to czułam jak skrzypią i strzelają bo były tak suche i zniszczone, gdy ich dotykałam czułam jak są twarde i porowate i zwalałam to na to, że włosy zaczęły siwiec a nie na fryzjerkę która za każdym razem katowała je rozjaśniaczem i bardzo jasnym blondem, bo przecież podobno chodziłam do jednego z najlepszych salonów fryzjerskich w Świdnicy ( Oj  naiwna Monisia).

Taki efekt udało mi się osiągnąć. Mój kucyk jest kucykiem i mam po boku włosy.
  


DLA KOŃCOWEGO PORÓWNANIA 
 PO LEWEJ STRONIE SĄ WŁOSY WYSTYLIZOWANE PRZEZ FRYZJERA 07.01.2015 A PO PRAWEJ ZDJĘCIE PO UMYCIU 08.01.2016 (WŁOSY WYSCHŁY WIECZOREM   NATURALNIE I JESZCZE NIE WIDZIAŁY SZCZOTKI)  MOIM ZDANIEM PIELĘGNACJA OPŁACIŁA SIĘ I WŁOSY SIĘ ODWDZIĘCZYŁY:)
Jakie plany włosowe na ten rok?
Nic nie planuję ale wiem z pewnością, że będę dbać o moje włosy najlepiej jak potrafię:)

                                                            POZDRAWIAM CIEPLUTKO
                                                                              MONIKA

niedziela, 10 stycznia 2016

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (10)

WITAM SERDECZNIE!!

                                     Niedziela mija włosy wyschły więc czas napisać co dzisiaj się działo w moje pielęgnacji. Od wczoraj jestem posiadaczką maski Kallos Algae i zobaczymy czy się dogadamy i polubimy bo na razie mam mieszane uczucia. Chciałam zostać właścicielka wersji bananowej lub jagodowej ale akurat nie było:( Mój wybór padł więc na tego cudaka o którym jedni piszą, że jest maską emolientowo-proteinową a inni że emolientowo- humektantową. Ja nie wiem do czego zaliczyć algi  a Wy? Specjalnie użyłam dzisiaj minimalną ilość produktów a w roli głównej oczywiście wymienioną wyżej maskę, żeby zobaczyć czy moje włosy zechcą z nią współpracować.

                                      Na początku naolejowałam włosy olejem kokosowym z Dominikany o którym pisałam tutaj KLIK    na jedną godzinę, potem spryskałam włosy wodą  i nałożyłam na nie łyżkę wspomnianej maski i tak poczekałam jeszcze z 30 minut. Skalp umyłam Isaną z mocznikiem    ( okazało się że wszystkie delikatne myjadła skończyły się i nie mam pojęci czym zastąpić szampon Wardi Shan?!) i spłukałam wszystko bardzo dokładnie ciepłą wodą. Następnie nałożyłam jeszcze raz pod czepek na 20 minut maskę z algami, które po 20 minutach spłukałam letnią wodą i pozwoliłam włosom  naturalnie wyschnąć. Po odciśnięciu włosów w bawełnianą koszulkę zabezpieczyłam je suchym olejkiem o którym pisałam Wam tutaj KLIK.

MENU DLA WŁOSÓW:

* OLEJ KOKOSOWY
*MASKA KALLOS ALGAE
*SZAMPON ISANA Z MOCZNIKIEM 
*SUCHY OLEJEK 




 EFEKTY:

Gdy włosy były mokre były bardzo sztywne i niemiłe w dotyku i był nawet moment, że chciałam wrócić do łazienki i nałożyć na nie jeszcze raz jakąś sprawdzoną maskę ale dałam im wyschnąć. Po wyschnięciu włosy stały się bardzo gładkie i mięciutkie ale są spuszone a końce układają się jak chcą czyli nie tak jak ja chcę. Nie strzelają pod naciskiem jak snopek siana i w dotyku wydaję się, że są nawilżone Na zdjęciu są nie rozczesane a na parę zrobionych zdjęć każde wyglądało tak samo. Myślałam, że może końce mi się  przerzedziły i dlatego nie chcą się układać ale przypomniałam sobie że przed olejowaniem zrobiłam sobie telefonem foteczke i nie wyglądają końce na nim żle:)

zdjęcie zrobione aparatem wieczorem, włosy nie uczesane:)
zdjęcie zrobione telefonem przed mycie, włosy rozczesane:)
W tygodniu nakładałam na włosy maskę tej firmy z keratyną więc proszę dajcie mi znać czy ta wersja jest też proteinowa, żebym tych sucharków nie przeproteinowała. Mam nadzieję, że do jutra włosy dojdą do siebie i ułożą się. Są miekkie i puszyste ale brakuje im dociążenia. Może dodać do maski glicerynę albo po spłukaniu tej maski nałożyć jakąś inna? Każda rada mile widziana a we wtorek wizyta u fryzjera i podcięcie włosów:)

POZDRAWIAM CIEPLUTKO
MONIKA

środa, 6 stycznia 2016

MOJA WISHLISTA CZYLI BARDZO CHCIAŁABYM TO MIEĆ:)

WITAM SERDECZNIE!!!!

                          Na wstępie chciałabym Wam przede wszystkim z całego serca podziękować za miłe słowa i trzymanie kciuków. Na szczęście okazało się, że strach ma wielkie oczyŚLICZNIE DZIĘKUJĘ!

     Dzisiaj nie będzie o moich włosach,  dzisiaj sobie pomarzę a co! Marzyć jeszcze wolno:)

    Nigdy nie robiłam żadnej WISHLISTY czy inaczej CHCIEJLISTY ale pomyślałam, że warto za Waszym przykładem sporządzić swoją listę i dążyć do jej zrealizowania:) Kosmetyków do twarzy i włosów do których cieszą mi się oczy  jest  wiele, a które widzę na Waszych cudownych blogach.
No więc co by Monika przytuliła w pierwszej kolejności do siebie? Ciężko było wybrać mi 5 rzeczy z mojej mega długiej listy:(
  Są na niej jeszcze kremy pod oczy p/zmarszczkowe, kremy do twarzy nawilżające i odmładzające, maseczki, szampony, odżywki, maski, oleje...

żródło google

Wszyscy znacie te kosmetyki i szczotkę, więc nie będę ich opisywać szczegółowo.

 1.  Najbardziej chciałabym mieć swoją idealną szczotkę, która będzie delikatna dla moich włosów i być może okaże się nią szczotka Olivii Garden Supreme Combo, która służy do rozczesywania, prostowania i układania włosów:)

2. Ponieważ zmagam się z wypadanie włosów w dalszym ciągu, to chciałabym dać szansę jakiemuś olejowi który można nakładać na skalp i może olejek Khadi byłby w tym dobry, tym bardziej że stymuluje wzrost włosów a chciałabym mieć tak długie i piękne jak Wasze:)

3.Wypróbowałam wiele olejków ale wiem, że przede mną jeszcze wiele do przetestowania na moich włosach i wiem, że przetestuję olejek Sesa  wraz z mydełkiem do kompletu zwłaszcza, że ma bogaty skład i bardzo jest chwalony:)

4. Następnym "chciałabym to mieć" jest posiadanie super paletki i mój wybór padł na polecane na wielu blogach cienie Naturally Yours firmy Zoeva i choć nie ukrywam, że oczy mi się do niej śmieją to cena mnie sprowadza na ziemię:) 

5. Serum Revitalash Advanced to odżywka  stymulująca wzrost brwi i rzęs, którą chciałam mieć już jakiś czas temu gdy zobaczyłam u znajomej efekty Myszki Miki na rzęsach. Myślałam,  że ma przedłużane rzęsy:) Cena też powalająca z nóg.

   Jak to mówią trzeba mieć marzenia i dążyć do ich realizacji a że mamy dopiero początek roku to może jeszcze w tym roku stanę się posiadaczką chociaż części tych cudów:)

A Wy macie jakieś swoje perełki do przetestowania?

Z mojej listy mogę skreślić olejek Sesa:)

       Nie mogę wchodzić  na Wasze blogi  bo lista mi się   wydłuża coraz bardziej. Dodatkowo marzę  jeszcze o kosmetykach Skin79 , paletce   Pupa-Cat   i jeszcze innych cudach o których nie miałam pojęcia  a którymi kusicie mnie nie miłosiernie u siebie na blogach.                                     

sobota, 2 stycznia 2016

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (9)

Witam serdecznie!

                        Witam w Nowym 2016 roku i mam nadzieję, że będzie On dla Nas wszystkich udany i bardzo przyjemny:) Dzisiaj będzie post o pielęgnacji moich włosów, po raz pierwszy mój wizerunek, link do strony z rozdaniem, prośba o trzymanie kciuków a  więc czytajcie od A do Z bo będzie się działo:)

                       Pierwszy post w tym roku będzie dotyczył NIEDZIELI DLA WŁOSÓW, który wyjątkowo będzie w sobotę bo muszę się czymś zająć bo mój stres sięga powoli zenitu, ale o tym na końcu. Dzisiejsza pielęgnacja rozpoczęła się od nałożenia na 1.5 godziny na suche włosy olejku z nasion malin połączonego z olejkiem z bawełny z dodatkiem jednej kropli gliceryny. Pierwszy raz testowałam glicerynę jako półprodukt więc obawiałam się ją położyć pod olej w większej ilości, ale następnym razem spróbuję. Następnie skalp umyłam szamponem Isany z mocznikiem polecanym
 przez Iwonkę z bloga JAK TO DZIECKO WE MGLE a długość włosów umyłam odżywką Organix. Po odciśnięciu nadmiaru wody nałożyłam na włosy od ucha w dół na 30 min pod czepek mieszankę z glutka lnianego połączonego z odżywką Isana Oil Care z kroplą odżywki Petal Fresh z aloesem i trzema kropelkami gliceryny. Włosy porządnie spłukałam bardzo letnią wodą i pozwoliłam im naturalnie wyschnąć:) Końcówki zabezpieczyłam suchym olejkiem

MENU NOWOROCZNE:)
*szampon isana z mocznikiem
* gliceryna
*glutek lniany
*odżywki Petal Fresh, Organix, Isana
* olejek z nasion malin i bawełny
* suchy olejek na końcówki

 EFEKTY: Włosy są gładkie i sypkie, ładnie lśnią więc może będę testować glicerynę w inny też sposób:) Nie ma jak na razie efektu sucharka a wręcz przeciwnie wyglądają na nawilżone:) Nie jest żle.



zdjęcie z telefonu:)

                                                                             UWAGA !!!
                  
                                      Ponieważ ostatnio oberwało mi się od Was,  że dodałam zapikselowane zdjęcia swojej twarzy, to dzisiaj poprawiam się i wstawiam swoje 41,5 letnie oblicze tak jak obiecałam. O to i Ja!
                

                   




Chciałabym serdecznie  Was zaprosić na blog JAK TO DZIECKO WE MGLE, który obchodzi swoje pierwsze urodzinki i z tej okazji Iwona zorganizowała swoje pierwsze rozdanie KLIK.

W poniedziałek jadę do klinki na badania i boję się, więc proszę trzymajcie za mnie mocno kciuki:)

POZDRAWIAM WAS CIEPLUTKO:)

MONIKA