sobota, 27 lutego 2016

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (17)

WITAM WAS SERDECZNIE!!!
                            
                                              Dzisiaj mamy sobotę więc ten dzień powinien nazywać się sobotą dla włosów a więc uznajmy, że jest to dzień dla włosów:)
W piątek 04.03 idziemy na 18- tkę do mojej chrześnicy  i  tak sobie pomyślałam, że nie jedna z Was mogłaby mnie uczesać, zrobić mi piękny makijaż i manicure:) Ale byłoby czadowo!
Niestety będę musiała sama o siebie zadbać i jeśli mi się to uda, to pokażę  Wam w przyszłym tygodniu zdjęcie:)
 Konkurować z nastoletnimi dziewczynami to ja nie mam zamiaru,  więc doszłam do wniosku, że grzecznie pójdę w spodniach i bluzce.
Wiecie co, muszę się Wam do czegoś przyznać. Gdy moja chrześnica przyniosła zaproszenie na imprezę i wyciągnęliśmy z mężem album ze zdjęciami gdy Ona była malutka, to łzy napłynęły mi do oczu. Poczułam, że czas mija nieubłagalnie i niestety czas Nas nie oszczędza. Jaka ja na tych zdjęciach byłam młodziutka, jaką miałam promienną cerę i piękne falowane  włosy - szkoda mówić, no ale cóż miałam wtedy 24 lata!

                                          Jakie moje włosy były w ciągu tego tygodnia? Ano takie, że robiły co chciały i jak chciały. Wywijały się w spiralki, robiły sobie fale albo były proste i puszyste:)
Co mycie to inny efekt. Oczywiście gdy będę chciała, by zachwyciły mnie w piątek to nic z tego nie będzie bo tak jest zawsze:)


GŁOWA OPUSZCZONA W DÓŁ:)


  


                                   Tak wyglądały moje włosy po myciu w tym tygodniu.  Na pierwszym są odciśnięte  z wody, na drugim wilgotne a na ostatnim suche. Są to fotki zrobione podczas dwóch szorowań mojego łepka:)

                                      Dzisiejsza pielęgnacja rozpoczęła się od naolejowania kosmyków olejkiem  BIO2YOU, który obłędnie pachnie na około 1.5 godz.  ( zdążyłam zrobić sobie drzemkę poobiednią:)) Potem zmoczyłam włosy porządnie wodą i wyszorowałam skalp szamponem, którego używam do mycia pędzli i szczotek - Bebydream połączonego z glinką  a na końce nałożyłam odżywkę śmierdziuszkę czyli cytrusowy Petal Fresh a końce zabezpieczyłam suchym olejkiem. Więc wszystko odbyło się prosto i zwinnie:) Gdy włosy były już suche, to wtarłam w nie kropelkę olejku od Sisi ( zapach jest nieziemski). Włosy wyschły naturalnie, ale dzisiaj nie są falowane:(

MENU :)
*OLEJEK BIO2YOU
*SZAMPON BEBYDREAMPOŁĄCZONY  Z GLINKĄ 
*ODŻYWKA PETAL FRESH ALOES &CITRUS
* SUCHY OLEJEK KARDIASHIAN 

Włosy wyglądają teraz tak:




EFEKTY:
Włosy są bardzo miękkie i miłe w dotyku, nie są poplątane a skóra głowy jak na razie jest grzeczna. Trochę przesadziłam z olejkiem na końcówki i  dlatego są na zdjęciach  jakie są ale to tylko cała Monika, bo po co zabezpieczyć końcówki jednym olejkiem jak można dwoma hehe:) Jedno zdjęcie robił mój mąż aparatem w naszym pokoju a drugie Młody telefonem u siebie:).
Jak rozczeszę włosy jutro to dolna warstwa będzie taka jak zawsze czyli w jednym rzędzie:)
Mam nadzieję hehe:)



                                                                                             POZDRAWIAM SERDECZNIE
                                                                                                        MONIA 

wtorek, 23 lutego 2016

BRAK LUKSUSU U MONIKI:)

WITAM WAS SERDECZNIE !!!

                                                   Przeglądając Wasze blogi dotyczące kosmetyków jakich używacie doszłam do wniosku,  że u mnie jest jakoś biednie i mało luksusowo.
 No dobra, żeby nie było to na waciki mnie stać chociaż nie pracuję hehe:)
Sprzątając dzisiaj łazienkę naszła mnie myśl, żeby podzielić się z Wami tym co posiadam, czego używam a co stoi i czeka, że się przeterminuje:) Nie akurat teraz to żartuję, bo nauczyłam się, że gdy mojej buzi coś nie pasuje to komuś innemu się przyda i oddaję w dobre ręce.

 NO  WIĘC ZACZYNAM OD KOSMETYKÓW DO TWARZY - jak  wiecie  w tym roku kończę 42 lata ale to dopiero 15 lipca:) więc powinno być tu na bogato a nie jest!


* Maseczki zawsze staram się kupować gdy jestem w drogerii, ale czasem długo, długo zapominam o tym. Obecnie mam maseczkę z Tołpy czarna róża, z Vis Plantis z owsem i bławatkiem i z Avy Moc nawilżenia. Wszystkie mi podpasowały:)
*Krem ochronny Babydream - to doskonały dla mnie produkt na zimę, wiatr i na lodowisko:) )
*Krem na dzień i na noc Mezzo Laser z firmy AA.
 Niestety ostatnio nie mogę go używać bo piecze mnie buzia chociaż na początku było ok. Krem na dzień ma działanie rozświetlające i działa trochę na zasadzie kremu BB)
*Tonik w żelu z firmy AA z avocado i olejkiem babassu moja twarz lubi a płyn micelarny skończył mi się wczoraj i muszę zakupić:)
*Olejek z nasion malin lubią nie tylko moje włosy ale także moja skóra:)
*Tonik z witaminką C i Acai to odlewka, którą dostałam od Kochanej Anuli i używam bardzo oszczędnie, bo moja skóra jest po nim bardzo fajna i jakaś taka jaśniejsza:)
*Krem pod oczy Dr Eris - dostałam go w prezencie, bo nie pozwoliłabym sobie na taki drogi krem. Widziałam go za prawie 80 zł! Może znikną moje zmarszczki:)
* Czarne mydełko to też próbka od Anuli, używam go 2 razy w tygodniu i jest to super sprawa. Wystarczy odrobinka mydełka roztarta w dłoniach z wodą. No i fajny ma zapach, mi się kojarzy z cukierkami:)

NO TO LECIMY DO KOSMETYKÓW DO CIAŁA I TU JEST TOTALNA PORAŻKA:)


*Energetyzujący peeling do ciała firmy Zjaja ( kosztował całe 3.60 zł PLN:) ) jest z aktywnymi substancjami antycellulitowymi.
 Bo ten dziad cellulit postanowił się ze mną dozgonnie zaprzyjażnić:)
Lubię go za to, że moja skóra jest po nim gładka i miła w dotyku.
* Masło kakaowe do skóry suchej i normalnej z firmy Zjaja kupiłam przed urlopem i do tej pory s nie mogę się z nim  pożegnać choć go nie używam!
*Rajstopy w sprayu firmy Lirene kupiłam za całe 10 zł na wyprzedaży w grudniu w Tesco, ale co to za cudak okaże się na wiosnę, bo jeszcze nie używałam.
Peeling do stóp firmy AA z olejkiem arganowym i olejkiem Inca Inchi- używam gdy sobie przypomnę, ładnie wygładza moje biedne podeszwy:)
*Balsam z drobinkami złota z firmy Lirene był dodatkiem do kredki do oczu ( albo na odwrót) nie używałam czekam do lata jak to swoje białe ciało opalę:)
*Krem do rąk mam z Kolastyny, ładnie pachnie i nawet działa zmiękczająco na moje łapki o ile wogóle pamiętam by go nałożyć:)
* Próbki EMOTOPIC dostałam w zaprzyjażnionej aptece- jest to preparat 3w1 intensywnie natłuszczający. Bardzo fajny.

NO TO TERAZ KOLORÓWKA, KTÓRĄ MUSIAŁAM PORZĄDNIE ROZŁOŻYĆ NA ŁAWIE BY WYGLĄDAŁO, ŻE JEST DUŻO I LUKSUSOWO HEHE:)
A tak naprawdę jest bidnie jak na mój wiek:(


* Zacznę od nowości w moich kosmetykach czyli od paletki cieni Revolution, którą nabyłam wczoraj za 15.99:) Ma ładne kolory i tyle wiem na razie:)
DO WCZORAJ MIAŁAM TYLKO STARĄ SFATYGOWANĄ PALETKĘ Z LOVELY.
 NIE ZAMIEŚCIŁAM JEJ NA ZDJĘCIU Z POWODU ESTETYKI:)
* Pędzle mam każdy z innej parafii ale najczęściej używam tego dużego do nakładania różu i rozświetlacza  (pewnie powinien mieć inny kształt ) i pędzelka do ust, którego używam do mojego ulubionego kociaka:)
* Korektor rozświetlający okolice oka z firmy Wibo ( kupiony w promocji -49%) Używam bardzo rzadko bo mam wrażenie że jeszcze bardziej uwypukla moje zmarszczki.
*Żel do stylizacji brwi  marki Wibo i też kupiony w promocji:( czasem go używam jak zapomnę zrobić henny:) Jasna oprawa oczu daje we znaki.
*Tusz do rzęs  marki Wibo, kupiony w tamtym tygodniu. Sprawuje się dobrze i co najważniejsze- nie obsypuje się nawet po morderczym wysiłku na zajęciach ftness:)
*Kredka do oczu Lirene - oczywiście czarna właśnie dociągnęła swojego żywota ale lubiłam ją za miękkość i trwałość:) Jutro muszę kupić nową i jakąś tanią:)
* Eyeliner firmy Wibo w kolorze czarnym to już dla mnie wyższa szkoła jazdy ale ucze się pilnie:)
* Dwie konturówki do ust marki Bell i Max Factor (promocja -49%)
* Trzy pomadki ( ochronna Nivea- na porządku dziennym, Bell 01- nie przepadam, Manhattan 140- bardzo lubię!
* Błyszczyków PUPA CAT nie trzeba przedstawiać - maluję się nimi delikatnie i oszczędnie, by starczyły mi na dłużej:) Uwielbiam wygląd tego kociaka i zbieram kasę na dużą białą kocicę - już mam całe 35 złocisze a paletka kosztuje prawie 150 zł wiec do emerytury dam radę hehe:) Ma pazur i styl. Stoi  na komodzie ciesząc moje stare oczy.
*Paletki Wibo do konturowania twarzy nikomu chyba przedstawiać nie trzeba, bo głośno o niej w blogosferze. Jedyne czego z niej nie używam to bronzera, po prostu nie potrafię go ogarnąć, bo mam bardzo jasną karnację. ( Moja twarz ma ciemniejszy odcień niż szyja, która jest przezroczysta jak pergamin)
* Krem BB Lirene lubię bo nie szkodzi mojej buzi a zawiera kwas hialuronowy i witaminkę C i ukrywa to i tamto:)   
  Żadnego podkładu  ani pudru nie mam,  chociaż ostatnio marzą mi się takie naturalne i mineralne. Chciałabym też mieć kiedyś dobrej jakości krem BB z dobrymi składnikami aktywnymi dopasowany do mojej cery i koloru skóry. Może kiedyś:)
            
   A TERAZ NAJWIĘKSZA W BLOGOSFERZE KOLEKCJA LAKIERÓW DO PAZNOKCI!

      NASZA TERII DOSTANIE ZAWAŁU JAK ZOBACZY JAKĄ MAM KOLEKCJĘ:)

 * Tego już nie ma potrzeby opisywać! To musi obronić się samo hihi:)

                                       Czyli teraz już wiecie dlaczego nieraz w komentarzach u Was piszę, że nie znam, nie widziałam, nie używałam, nie miałam:)
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że moje kosmetyki to firma Zjaja, AA i Wibo a wszystko sprowadza się do Rossmana, promocji, wyprzedaży:( 
Wy w swoich miesięcznych denkach pokazujecie większe zużycia niż ja mam na cały rok:)
No jestem nieogarnięta kosmetycznie i teraz widzicie to na własne oczy. 
To są wszystkie moje kosmetyki jakie posiadam a najgorsze, że w tym roku wyrzuciłam tylko buteleczkę po płynie micelarnym! 
Na szczęście posiadam szczoteczkę do zębów ( manualną) pasty do zębów, mydła, żele i dezodoranty hehe:)
No i prezent od mojego Mikołaja- wodę Attraction z Avonu ( ładnie pachnie)
  
                                                                           BUZIACZKI KOCHANI 
                                                                                        MONIA



niedziela, 21 lutego 2016

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (16)

WITAM SERDECZNIE!!!

                                              W Świdnicy dzisiaj taka pogoda, że nawet Alfik nie chciał wyjść na spacerek brr, zimno i pada deszcz:(
 Cały ten tydzień zleciał mi tak szybko jakbym pracowała przynajmniej na dwóch etatach a w domu miała pięcioro dzieci a jak wiecie nie pracuję i mam jednego syna ( no i męża to też czasem jak dziecko). Był to miły i fajny tydzień a wielką radość sprawiła mi w czwartek Hello Kitty z bloga INTERENDO KLIK. Pati  ogłaszając w czwartek swój werdykt o tym komu przyznaje nagrody w swoim rozdaniu, które były wręcz bajeczne,  postanowiła przyznać mi  Hello-boxa czyli jakąś specjalną małą niespodziankę nazywając mnie blond chochlikiem i koteczkiem iskiereczką ( no tak to nikt jeszcze mnie nie nazywał). Jaka Patrycja jest to większość z Was wie, jest to kobieta inteligentna i pełna wigoru a do tego bardzo fajnie pisze swojego bloga. Warto zaglądnąć do Niej, by poczytać o kosmetykach o których Ja nie miałam żadnego pojęcia, bo jak wiecie Ja jestem troszeczkę nieogarnięta kosmetycznie. Jeśli nie znacie Interendo czyli Pięknej Hello Kocicy w co wątpię, to serdecznie do Niej  zapraszam. Gdy pokazałam mojemu mężowi  w jakim rozdaniu biorę udział i jak bardzo chciałabym przytulić tego dużego aksamitnego białego kotka Pupa Cat ( widziałam na własne oczy w Dauglasie i wiem co mówię) i powiedziałam Mu cenę za to cudo, to szczęka opadła mu w dół i zaproponował mi zbieranie kasy  do skarbonki i chociaż mocno ściskałam kciuki a Alfik kciuko-łapki przez cały miesiąc, żeby udało mi się wygrać białą kulkę napakowaną pięknymi błyszczykami i cieniami, to szczerze gratuluję Magdzie wygranej, bo zasłużyła na nią. Przeczytajcie jak opisała swoje marzenie kosmetyczne- istna bajka:)
Ja też mam swojego maleńkiego Pupa Cat z samymi błyszczykami od męża:)
Kotecek Interendo- Hello Kitty-Pati jest chora  więc jeszcze raz życzę jej powrotu do zdrowia i trzymajmy wszyscy kciuki by Jej przeziębienie poszło precz:)
Wczoraj miałam ubaw sama z siebie, bo podobno najzdrowiej śmiać się samemu  z własnej osoby i nabierać do siebie zdrowego dystansu i podejścia. Jak wiecie zaczęłam chodzić na zajęcia fitness, które znowu sprawiają mi dużo frajdy, no bo w moim wieku trzeba zacząć już o siebie dbać bo tu wisi i tu wisi hehe:) Byliśmy z mężem w Decathlonie w Wałbrzychu, bo chciałam sobie kupić legginsy sportowe ale nie wiem jak oni szyją te rzeczy, bo większość XS  była dla mnie za duża, za długa, za szeroka i wogóle ogólnie lipa i koniec końców  zostałam ubrana w legginsy dziewczęce na  UWAGA 14 lat uhaha myślałam, że zejdę w tym sklepie.  Koszulkę Pani podała mi też na 14 lat ale w rezultacie kupiłam  XS. Ja jestem jakaś niewymiarowa czy co) Nieraz koleżanki się ze mnie śmieją że powinnam ubierać się w sklepie dziecięcym i może coś w tym jest uhahahaa.

                                                Wracając do niedzieli dla moich  włosów, to odbyła się już w sobotę wieczorem ponieważ swędziała mnie głowa, bo niestety łuska dała o sobie znać i to już akurat nie jest śmieszne:( Byłam u dermatologa i dostałam nową wcierkę ale o tym napiszę Wam za parę dni. Nie olejowałam tym razem włosów, bo chciałam zobaczyć jak wyglądają podczas zwykłej pielęgnacji no i nie jest żle.
Włosy umyłam szamponem od mojej  cudownej Sisi, która nie raz i nie dwa z samego rana poprawia mi humor na cały dzień, od tej kobiety można się wiele nauczyć przede wszystkim mądrości i zdrowego podejścia do życia. Na długość nałożyłam nową maseczkę z keratyną z Biedronki, którą widziałam pierwszy raz w życiu.a końce zabezpieczyłam olejkiem Biolage. Włosy wyschły naturalnie więc na suche nałożyłam jeszcze obłędnie pachnący olejek od Sisi.

MENU DLA WŁOSÓW:)
SZAMPON  Z OLEJKU Z OPUNCJI FIGOWEJ
**MASECZKA FRIZZ STOP Z KERATYNĄ PERFECT. ME
*OLEJEK DO KOŃCÓWEK BIOLAGE  MATRIX
*OLEJEK  BIO2 YOU  (na suche włoski jedna pompka)

EFEKTY: 
No co mam Wam napisać , no jest pięknie:)
Włosy są mięciutkie, nawilżone a wczorajszy efekt jak wyschły możecie zobaczyć sami.
Może za jakiś czas będą się falować na całości kto wie:)

zrobione aparatem


zrobione telefonem


Efekt psuje tylko odrost i moje bejbiki, które żyją własnym życiem ale ja się cieszę, że rosną nawet jeśli nie w tym kierunku co trzeba :)


Efekt włosów Wam się podoba?             
                                                       UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA!
 
Mam olbrzymią przyjemność powiadomić Was ( jeśli ktoś jeszcze nie wie) że blogi, które znam i bardzo lubię, cenię i szanuję  dostały nominację do Złotego Jabłka 2016 dla Najlepszych więc serdecznie zapraszam do wzięcia udziału i oddaniu swoich głosów klik. Ja już to zrobiłam z wielką przyjemnością:)
 Gratulacje!!!

                                                  
                                                                                     POZDRAWIAM CIEPLUTKO
                                                                                                        MONIKA

niedziela, 14 lutego 2016

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (15) I WALENTYNKI :)



WITAM WAS SERDECZNIE!!!


"Gdy patrzę w Twoje oczy - dobrze wiem, że mam szczęście.  Kocham Cię za to, że po prostu ze mną jesteś"


 
                                                                       Znalezione obrazy dla zapytania grafika miłośc            


 Znalezione obrazy dla zapytania miłość


                                Buzia mi się od rana śmieje od ucha do ucha za sprawą mojego cudownego męża i Walentynek:) Mój mąż zawsze twierdzi, że miłość powinno się okazywać sobie na co dzień i bez specjalnej okazji ale ja lubię obchodzić to Święto Zakochanych, chociaż zgadzam się z nim. W tym roku będziemy mieć 25-tą rocznicę odkąd jesteśmy razem i 21-szą rocznicę ślubu a ja nadal widzę w nim te piękne niebieskie oczy w których się zakochałam.
KOCHAM GO ZA WSZYSTKO I MIMO WSZYSTKO:) KOCHAM GO ZA TO ŻE JEST!
Wiecie, że codziennie czeka na mnie świeża bułeczka a gdy jest rano w domu to budzi mnie przepyszną kawusią:) Jest mój i nie oddam w żadne inne łapki! :)
Dzisiaj mój mąż postanowił mnie obdarować i uczcić Walentynki. Muszę Wam się pochwalić co dostałam i mam nadzieję, że u Was też jest to wspaniały dzień.


Mój mąż potrafi  mnie miło  zaskoczyć:) Wiedział, że marzy mi się paletka w kształcie kotka więc dostałam najmniejszego kociaka  z błyszczykami  a łańcuszek z serduszkiem jest śliczny i delikatny. Serducho moje się raduje:)

                     A teraz czas na  weekendową pielęgnację moich włosów i relację z wizyty  w Mydlarni u Franciszka w Świdnicy:)
Oczywiście długo nie wytrzymałam i już przetestowałam wszystko z paczki od Kochanej Sisi. Miałam trzymać łapki z daleka od olejku, ale chciałam go tylko powąchać i przepadłam. Użyłam też glinki Rhassoul, którą rozrobiła mi z szamponem z opuncji figowej i wodą  przesympatyczna Pani Eliza pracująca w naszej świdnickiej  mydlarni u Franciszka. Dziewczyna, że nie dosyć że ładna, młoda i zgrabna to do tego ma bardzo dużą wiedzę na temat naturalnych kosmetyków. Mój mąż powiedział, że dziewczyna ma pasję i widać, że nie przychodzi do pracy żeby odbębnić 8 godzin tylko żyje tym. Mój mąż zrobił dla Was zdjęcia jak ładnie było w sobotę w naszej mydlarni i jakie tam były cudowne smakołyki zrobione własnoręcznie przez Panią Elizę a ja jak na złość mam post 40- dniowy buuuu:(.   Poważnie to już chyba czwarty rok z rzędu kiedy robię sobie postanowienie i od Środy Popielcowej do Wielkiej Niedzieli nie jem słodyczy ( jedynym wyjątkiem są niedziele kiedy mogę ugasić swoje pragnienie na słodkości ale tylko gdy bardzo już mnie przyciśnie).
 Zapraszam bardzo serdecznie do obejrzenia zdjęć u mnie i na ich stronie fb i komentowaniu świdnickiego wystroju mydlarni, bo Ja nic z tego oprócz uśmiechu dziewczyn nie mam, ale One mogą zdobyć nagrodę za wystrój sklepu, a że są bardzo sympatyczne,  to bardzo im kibicuje:)


     Jak tam obłędnie pachnie i jaki tam jest super klimat ten każdy wie kto przekroczył próg mydlarni

A teraz włosy:)
Naolejowane włoski zmoczyłam porządnie wodą i rozprowadziłam na skórze głowy błotko rozrobione z szamponem i jeszcze większą ilością wody i delikatnie wmasowałam  w skórę głowy a potem jeszcze raz umyłam skórę głowy i włosy samym szamponem i wszystko spłukałam letnią wodą. Na długość nałożyłam odżywkę z mleczkiem kokosowym Organix  na parę minut i spłukałam. Na koniec dałam na włoski jedną pompkę olejku od Sisi i włosy wyschły naturalnie.

MENU DLA WŁOSÓW:
*OLEJEK BIO2YOU
*GLINKA RHASSOUL
*SZAMPON Z OLEJKIEM Z OPUNCJI FIGOWEJ
*ODŻYWKA COCONUT MILK ORGANIX


EFEKTY:
Pierwsze co zauważyłam to to, że włosy są optycznie pogrubione i falują. Wiedziałam że jak je rozczeszę to czar pryśnie ale to już jakiś dobry znak. Nie wiem skąd wzięła się taka objętość ale fakt pozostaje faktem jest ich jakby więcej:) Włosy są mięciutkie i dobrze nawilżone a skóra głowy nie swędzi.

jakieś fale się pojawiły:)



Pierwsze zdjęcie jest zrobione wieczorem po wyschnięciu włosów a dwa pozostałe dzisiaj rano  jak wstaliśmy. Kolor mojego blondu różni się bo mój mąż bawił się ustawieniami w aparacie ale nie ukrywam, że ten na ostatnim zdjęciu bardzo mi się podoba:)

                               Z OSTATNIEJ CHWILI Z GODZ. 19.30 TO JA I MÓJ UKOCHANY MĄŻ
Walentynkowy spacerek we dwoje:)


                                                      MIŁYCH WALENTYNEK I CUDOWNEJ NIEDZIELI
                                                                                                                  MONIA 

poniedziałek, 8 lutego 2016

SZAMPON WARDI SHAN MOIM ULUBIEŃCEM 2015

WITAM SERDECZNIE!!!

                                                Dzisiaj chcę pokazać Wam mój ulubiony szampon, który niestety skończył mi się  niedawno ale z pewnością do niego jeszcze wrócę.
Szamponem, który mnie osobiście zachwycił jest szampon Wardi Shan Hair Loss  zakupiony za ciężko zarobione przez mojego męża pieniądze:) Szampon został mi polecony przez sympatyczną Panią w naszej świdnickiej mydlarni u Franciszka gdy włosy z mojej głowy uciekały w popłochu jeden za drugim a pojawiająca się  łuska na głowie niszczyła wszystkie moje starania o piękne włosy:(
O szamponie pisałam już na blogu i pojawiał się on w moich niedzielnych postach, bo długo, długo był tym jedynym, po którym skóra głowy była ukojona a włosy zadowolone i chyba ani razu mnie nie zawiódł. Ja od szamponu wymagam tego, by nie szkodził mojej skórze głowy, która jest mega wrażliwa i niestety nie mam tego luksusu, że mogę umyć głowę każdym szamponem. Za każdym razem jest to  u mnie sprawdzanie metodą prób i błędów i cieszę się gdy trafię na odpowiednie myjadło i nie ważne czy szampon jest znany czy nie, czy jest reklamowany czy nie, czy kosztuje 5zł czy więcej, bo dla mnie najważniejsze jest by mi nie szkodził.
 Szampon Wardi Shan Hair Loss miał zahamować wypadanie i może zahamował ale w tym czasie ratowałam się biotyną , wcierką od dermatologa, piciem pokrzywy itd, że nie potrafię tego ocenić na 100 % ale z pewnością dopomógł, bo pamiętam, że gdy pierwszy raz go użyłam to wypadło mi o wiele, wiele mniej włosów przy myciu. Nie pojawiała się też łuska, która była zmorą mojej skóry a która niestety znowu pojawia się. Cena jak za szampon to dla mnie spora kwota bo kosztuje on 39 zł. ale wiem, że warto w niego zainwestować. Używałam go z moimi chłopakami przez ponad dwa miesiące. ( Mąż i syn używali go na przemian z innymi).


Skład szamponu jest wg. mnie bardzo dobry, bo zawiera  OLIWĘ Z OLIWEK, MIRT, ALOES, OLEJ LAUROWY, CZARNY  KMIN, ZAPACH I WODĘ.

SZAMPON BARDZO DELIKATNIE SIĘ PIENI, MA DELIKATNY ZAPACH I DOBRZE DOMYWA SKÓRĘ GŁOWY I WŁOSY NAWET PO OLEJOWANIU. MÓJ MĄŻ, KTÓRY TEŻ JEST ALERGIKIEM I MA BARDZO WRAŻLIWY SKALP TEŻ UWAŻA TEN SZAMPON ZA BARDZO DOBRY. NA BARDZO WIELE SZAMPONÓW, KTÓRE POJAWIŁO SIĘ W OSTATNIM ROKU W NASZYM DOMU TEN ZOSTAŁ FAWORYTEM I MOIM ULUBIEŃCEM. 
JEŚLI KTOŚ SZUKA DELIKATNYCH, ŁAGODNYCH I NATURALNYCH SZAMPONÓW MOŻE WARDI SHAN SPRÓBOWAĆ. W MYDLARNI JEST KILKA RODZAJÓW Z TEJ SERII ALE JA POZNAŁAM TYLKO TEN JEDEN.


                     Pod koniec ubiegłego roku w mojej kolekcji szamponów było ok. 15 sztuk różnych myjadeł, ale tylko dwa zdały egzamin na 6. Jeden to ten naturalny szampon wzmacniający cebulki włosowe a drugim jest .... ale  to za jakiś czas jak wykończę pierwszą buteleczkę kto czyta mojego bloga ten się domyśli:)

Muszę podejść do Mydlarni i zobaczyć rodzeństwo mojego szamponowego zwycięzcy roku 2015 i poczekać na promocję:)
Z pewnością do niego wrócę bo dla mojej skóry głowy okazał się zbawienny!



TAK WYGLĄDAŁA NASZA ŚWIDNICKA MYDLARNIA U FRANCISZKA W HALLOWEEN A TERAZ KONIECZNIE MUSZĘ ZOBACZYĆ JAK BĘDZIE WYGLĄDAĆ SKLEPIK  PRZED WALENTYNKAMI Z PEWNOŚCIĄ TEŻ BĘDZIE UROCZO I BAJKOWO:) ZROBIĘ DLA WAS ZDJĘCIA.





 POZDRAWIAM SERDECZNIE
MONIKA











                                                    
                                                                                                

niedziela, 7 lutego 2016

NIEDZIELA DLA WŁOSÓW (14) + MEGA NIESPODZIANKA OD SISI

WITAM SERDECZNIE!!!

                                        Dzisiejszy wpis rozpocznę od pochwalenia się tym jak cudownie rozpoczął się u mnie piątkowy dzionek:) Z samego rana mój mąż odebrał od kuriera paczkę dla mnie, która przywędrowała od Kochanej Malkontentki KLIK ( nie wiem jak  Wy ale  Ja  znam chyba inne znaczenie słowa MALKONTENT niż Kasia, bo Ja mam o Niej zupełnie inne zdanie i to nie  chodzi o  przesyłkę ale o  to  jakim jest człowiekiem,  a kto jest z Nią w kontakcie  ten wie,  że jest kochaną,  cudowną, bardzo ciepłą i życzliwą osobą, która pisze szczerze co myśli a Ja takich ludzi bardzo cenię)  no więc Kasia- Sisi- Malkontentka-Franka postanowiła odwdzięczyć się  za skromny upominek ode mnie ( taki malutki na relaksik i ku zdrowotności) w iście królewskim wydaniu. Byłam w szoku i zanim nacieszyłam się paczką, to zdążyła wystygnąć mi kawa, tak długo to trwało:D  Same zobaczycie co ta szalona kobieta mi wysłała:) Kiedyś z pewnością napiszę Wam jak te cudowności spisują się u mnie a na razie cieszę oczy ich widokiem. Glinkę już wypróbowałam ( na głowie własnego męża i na swojej buzi) za radą  Kochanej Anuli która też jest cudowną kobietą  KLIK oraz przesympatycznej Pani z naszej świdnickiej Mydlarni u Franciszka, obie służyły mi radą i doświadczeniem w stosowaniu glinek.  Uwielbiam zapach i klimat w Mydlarni:)
A teraz patrzcie co dostałam w piątek od Kochanej i uroczej Sisi:D

                                                        KASIU DZIĘKUJĘ ŚLICZNIE JESTEŚ CUDOWNA !!! )**





                                    A teraz przejdzmy do niedzieli jaką zafundowałam swoim włosom już w sobotę, ponieważ obiecałam mężowi randkę w niedzielę na lodowisku, więc dzisiaj  popołudnie spędzimy jak młoda zakochana para jeżdząc na łyżwach:D

                                   Na skórę głowy i włosy nałożyłam olejek Sesa ( poznajemy się ) na godzinę, potem spłukałam wszystko porządnie ciepłą wodą  a włosy i skalp umyłam szamponem w kostce z melisy, który wygrałam na blogu u Ani, a o którym pisałam w poprzednim poście  KLIK . Szampon użyłam już drugi raz i wiem, że nie swędzi mnie po nim skóra głowy a dla mnie to bardzo istotny element, fajnie się nim myje i nie plącze mi włosów a do tego w całej łazience pachnie cytryną ( takie są moje pierwsze spostrzeżenia).  Następnie na długość nałożyłam końcówkę odżywki z Biovaxa BB 3 oleje a po spłukaniu nałożyłam jeszcze na 10 minut odżywkę Petal Fresh aloe & citrus a końcówki zabezpieczyłam olejkiem Orofluido i pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia. 
Oczywiście kusił mnie nowy olejek od Kasi ale zbiłam się po łapkach i powiedziałam sobie :
A SIO MONIA  OD TEGO CUDA!!

MENU DLA WŁOSÓW:
* OLEJEK SESA
* SZAMPON MELISOWY W KOSTCE
* KOŃCOWKA ODŻYWKI BB 3 OLEJE
* ODŻYWKA PETAL FRESH ALOE&CITRUS
* OLEJEK OROFLUIDO
  



EFEKTY:)

Włosy są bardzo miękkie i jest ich optycznie dużo. Może tylko trochę mniej się błyszczą. Jedyne co zaczyna mnie drażnić to odrost i wypłukany kolor na długości,  który w każdym miejscu i w różnym świetle jest w innym odcieniu.  W sztucznym świetle mają fajny złotawy kolor ale na zewnątrz w świetle dziennym jest już różnie. JESTEM JAK BLOND KAMELEON:) Na życzenie Żan dzisiaj są zdjęcia w świetle dziennym zrobione aparatem i telefonem.  Zdjęcia nie są obrabiane w żadnym programie i są zrobione specjalnie w trybie automatycznym:)

zdjęcie robione aparatem
zdjęcie robione telefonem
zdjęcie robione telefonem. Specjalnie dla Was zdjęłam czapunie:)

zdjęcie robione aparatem

Kolor na zdjęciach z aparatu jest jakiś platynowy ale ja w lusterku bardziej widzę kolor zbliżony do tego który wychodzi na zdjęciach z telefonu. A jaki jest naprawdę to sama już nie wiem w każdym bądż razie ja chcę cieplejszy odcień na długości. Taki jak wychodzi na zdjęciach robionych wewnątrz i do tego będę dążyć:). Odrost jest bardzo duży i widoczny ale jeszcze muszę wytrzymać. Moje włosy nie są wystylizowane a do zdjęcia zdjęłam  czapkę z którą jakoś nie mogę się rozstać:) Zresztą  w Świdnicy dzisiaj świeci słoneczko ale jest bardzo zimno i szybko uciekaliśmy do domku:)


                                             POZDRAWIAM SERDECZNIE

                                                                                                                 MONIKA

piątek, 5 lutego 2016

PODSUMOWANIE STYCZNIOWE

WITAM SERDECZNIE!!!

                          Zapomniałam, że styczeń już dawno za nami a Ja nie zrobiłam jeszcze podsumowania z pielęgnacji moich włosów w styczniu.
No więc do dzieła!
                         Co się z nimi dzieje widzicie na bieżąco na moim blogu. Włoski urosły i wg. mojego męża osiągnęły długość 52,5 cm licząc od linii czoła, czyli urosły 1.5cm, no i fajnie::)
W tym czasie rozpoczęłam zażywanie tabletek Revalid i muszę Wam przyznać, że pamiętanie 3 razy dziennie o ich zażywaniu jest męczące ale daję radę, codziennie rano szykuję sobie całodniową porcję i łykam:). Zakupiłam też olejek Sesa ale dopiero rozpoczynam z nim przygodę więc nie potrafię się wypowiedzieć na jego temat.
Włosy rzadko kiedy były w kiepskiej formie ( jak na nie:D ) chociaż pogoda, noszenie czapek itd nie służy im ale dbam o nie jak potrafię najlepiej i mam do nich cierpliwość i jedyne czego nie znoszę to mój siwo szary odrost, który musi wytrzymać jeszcze miesiąc. Potem umówię się z moim fryzjerskim aniołem, by wyczarował mi na wiosnę taflę pięknych blond włosów. Pani Ola będzie miała już dosyć jak tylko usłyszy mnie przez telefon hihi, ma kobieta do mnie anielską cierpliwość. Moja fryzjerka wie, że boję się o każdy swój włos więc z pewnością  postara się by ich nie zniszczyć, teraz podcięła mi z boku strzępiące się rozjaśniane końce i od razu bardziej mi się podobają, chociaż długości stwierdziła, że nie potrzeba podcinać bo końcówki są zdrowe:) W styczniu okazało się, że jestem alergikiem i to na roztocza i trawy hehe (ale śmieszne) :(
Może ta łuska na skórze głowy  i wypadanie włosów ma z tym związek? Wypadanie trochę ustało i niech tak już będzie:)
A co dostawały moje włosy najczęściej przez styczeń:

* SZAMPONY: Czarna Rzepa, Isana z mocznikiem, Bio Labell z aloesem
* MYDEŁKO WARDI SHAN Z MYDLARNI
* ODŻYWKI:  Isana Oil Care, BB z 3 olejami z Biovaxu, Fresh Petal aloes&citrus, Garnier Avokado i karite
* MASKI: Drożdżowa,  Kallos z keratyną i algami
*OLEJE: kokosowy, lniany, z nasion bawełny
* SERUM DO ZABEZPIECZANIA KOŃCÓWEK: suchy olejek z czarnuszką, Orofluido......
dodatkowo pojawiła się gliceryna, żel lniany, picie herbatki z pokrzywy i picie oleju lnianego.
To chyba wszystko a może nie? :) Nie pamiętam:)

TAK WYGLĄDAŁY MOJE WŁOSY W CIĄGU STYCZNIA PO MYCIU ( nie rozczesane)
 


A jak tam Wasze włoski? Z tego co widzę to wszystkie mają się dobrze:D

                                                                                     POZDRAWIAM SERDECZNIE
                                                                                                     MONIKA

wtorek, 2 lutego 2016

MOJA PIERWSZA WYGRANA !!! :)

WITAM SERDECZNIE!!!

                       Dzisiaj dotarła do mnie przesyłka z moją  PIERWSZĄ WYGRANĄ, która wygrałam na blogu Anuli KLIK a której sponsorem jest sklep EnergyFamili KLIK.   Pani Arleta i p. Ania przyznały mi pierwsze miejsce za konkurs z melisą. Radość moja była nie do opisania.
Nagrodą w konkursie był szampon w kostce ( do wyboru) i mydełko Elixir z melisą.
Ja wybrałam sobie szampon do włosów suchych i wieczorem go wypróbuje:)


Szampon w kostce z melisą jest w 100% naturalny, zawiera wit. B, sproszkowaną pokrzywę, melisę i oliwę z oliwek. Wg. producenta doskonale wycisza podrażnioną skórę głowy i nawilża.
Dla mnie byłoby to idealne i na to liczę najbardziej:) Kształt i zapach nieziemski!


Mydło Elixir z melisą jest łagodnym mydłem, które pachnie zielem cytrynowym ( melisą lekarską). W mydle wykorzystano recepturę wody karmelitańskiej ( korzennej nalewki  z melisy), która od XVII wieku uważana była za panaceum na wszystkie dolegliwości.
Mydełko wypróbuję po przyjściu z zajęć fitness, podobno da mi witalność na cały dzień:)
 Aromat obu produktów jest nieziemski, pachnie cytrynowo i przypadł mi od razu do gustu. Opakowania tych produktów są bardzo starannie wykonane.
Kosmetyki dotarły do mnie w idealnym stanie.


Na recenzję z użytkowania mojej nagrody zapraszam za kilka dni. Z pewnością napiszę Wam jak spisują się u mnie te naturalne, wspaniałe chorwackie kosmetyki:)
Zapraszam wszystkich do zapoznania się z ofertą sklepu EnergyFamily  https://www.energyfamily.pl/


GORĄCO DZIĘKUJĘ ANULI,  p. ARLECIE I  p. ANI ZA TO WYRÓŻNIENIE I PRZYZNANIE MI PIERWSZEGO MIEJSCA W TYM KONKURSIE ORAZ ZA TE WSPANIAŁE NATURALNE KOSMETYKI.  

                                                                                       POZDRAWIAM SERDECZNIE
                                                                                                          MONIKA