sobota, 31 października 2015

HALLOWEEN W MYDLARNI U FRANCISZKA

                                      Ostatnio w poście o szamponie i mydełku napisałam, że wchodząc do Mydlarni u Franciszka mam wrażenie jakbym wkraczała w inny świat i to jest prawda. Dzisiaj specjalnie dla Was zrobiłam zdjęcia jak w Świdnicy wygląda Mydlarnia u Franciszka w Halloween. Możecie ocenić same, bo Ja jestem pod wielkim urokiem całej scenerii.



                                                                            HALLOWEEN W ŚWIDNICKIEJ MYDLARNI

                                















                              



                                               Cała Mydlarnia jest w nietoperzach, pająkach, czarnych i pomarańczowych balonach, dyniach, a sufit pokryty jest pajęczyną, na której umieszczone zostały pająki.  A  ludzik dyniowy rozbroił mnie całkowicie.

                                                Dziękuję miłej Pani z Mydlarni za wyrażenie zgody na zrobienie zdjęć.





środa, 28 października 2015

AKTUALIZACJA MOICH WŁOSÓW

        

                                                       Jakie są moje włosy?      

                                                                                                                                 
                             Moje włosy są suche i jeszcze z przodu przy twarzy trochę zniszczone i z tego co wiem, to należą do wysokoporowatych. Jeśli dorwie się do nich moja fryzjerka, to są gładkie i zdycyplinowane i to tylko po wyciągnięciu ich na szczotkę. Ja niestety posiadam dwie lewe ręcę i boję się, że bardziej im zaszkodzę niż pomogę. Bardzo rzadko używam suszarki, raptem może z osiem razy w ciągu roku. Poszukuję szczotki, która by mi ułatwiła modelowanie, ale wszystkie są twarde i nieprzyjazne a jedyna , która sunie pięknie po moich włosach to szczotka Olivii Garden, na której pracuje moja fryzjerka ( szczotka jest brązowo-złota). Wczoraj pierwszy raz od roku użyłam odżywki z drogerii Nivea intense repair i byłam  zaskoczona, ponieważ włosy po niej są nadal śliskie i miłe w dotyku. Pewnie to zasługa silikonów, które są w niej zawarte:) Wczorajsza pielęgnacja polegała tylko na umyciu włosów mydłem Wardi Shan, nałożeniu odżywki Nivea od ucha w dół i zabezpieczeniu końcówek serum  Green Pharmacy z kropelką olejku arganowego. Wyschły naturalnie i prezentowały się w sztucznym świetle wieczorem tak:



                                                                                     obecnie mają 48cm mierzone od linii czoła
      
                 Moim celem są włosy zdrowe, zadbane, nawilżone i bardzo bym chciała, by miały ok. 60-65 cm długości.                               

wtorek, 27 października 2015

RECENZJA OLEJKU ARGANOWEGO FIRMY MINCER

 

 

                                                           OLEJEK ARGANOWY

                                                                           100%

                                 Będąc w Biedronce na zakupach moim oczom ukazał się 100% olejek arganowy firmy Mincer, który momentalnie znalazł się w moim koszyku :) No bo jak mogłam go tam zostawić takiego malutkiego i bezbronnego. Na początku mojej przygody z włosomaniactwem olejek arganowy był jednym z pierwszych, które nakładałam na włosy podczas olejowania i zabezpieczania końcówek. Tym razem wykorzystam go również do olejowania twarzy i szyi.


        
                              Olejek arganowy firmy Mincer wg. producenta jest to 100% czysty olej, który nie jest przetwarzany chemicznie i pochodzi z najlepszych żródeł i jest ręcznie tłoczony na zimno.

OLEJK ARGANOWY  posiada właściwości nawilżające, ujędrniające, napinające skórę i nazywany jest ELIKSIREM MŁODOŚCI szczególnie dzięki dużej zawartości witaminy E.
     

     Zastosowanie olejku arganowego:
    - zalecany w walce ze zmarszczkami
    - ma zdolności nawilżające, ujędrniające, naprawcze, napinające i regenerujące skorę
    -nawilża suche włosy
    -wspomaga kruche paznokcie

                                           MOJA OPINIA:    Olejek arganowy kupiłam przypadkowo w Biedronce i nigdy wcześniej nie widziałam tego produktu. Olejek zapakowany jest w  buteleczkę z ciemnego szkła z pipetką, która pomaga idealnie odmierzyć potrzebną ilość a całość zapakowana jest w ładny kartonik. Producent postarał się, żeby produkt przyciągał uwagę. A co do samego olejku, to użyłam go do włosów przed myciem i wieczorem nałożyłam go na twarz i szyję. Niestety nie była to w moim przypadku jedna kropelka ale moja skóra spożytkowała nadmiar ( szkoda, że zmarszczki nadal widać he,he:) ) Olejek ładnie się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Jedyne co mnie dziwi w olejku firmy Mincer to zapach a właściwie jego brak, bo poprzedni mój olej arganowy był śmierdzieluszkiem i z tego co wiem było to prawidłowe. Sama nie wiem co o tym myśleć ale może rozwiążę zagadkę. Moje włosy zareagowały na niego przyjażnie i nie spuszyły się. Myślę, że dam mu szansę, bo wygląda na to że warto. Cena to całe 9.90 więc polecam poszukać.

    A  Wy miałyście do czynienia z kosmetykami tej firmy?     Pozdrawiam!

sobota, 24 października 2015

JESIEŃ 2015

                                                                           Tak wyglądały moje włosy podczas dzisiejszego spaceru            

                    Włosy umyłam wczoraj szamponem Wardi Shan i nałożyłam na nie odżywkę Biovaxu do włosów suchych ale tylko od ucha w dół. Wysuszone zostały naturalnie a w końce wtarłam odrobinkę serum Green Pharmacy i kropelkę olejku z malin. Nie są wymodelowane tylko rano uczesane TT.  Włosy w dotyku są bardzo jedwabste i nie plączą się. Zdjęcie robione telefonem.

                    

                                               MOJA OBECNA PIELĘGNACJA

 

                                                Ponieważ moje włosy bardzo wypadały a do tego mam problemy ze skórą głowy, to zmuszona jestem ograniczyć ich bogatą pielęgnację i skupić się przede wszystkim na skórze głowy. Chodzi o to, żeby niepotrzebnie nie podrażniać skóry, która potem swędzi a włosy wypadają jak szalone.
Włosy myję teraz średnio 3 razy w tygodniu i suszę je bez użycia suszarki czyli naturalnie. Wiem, wiem moje włosy ładnie wyglądają wyciągnięte na szczotkę ale niestety posiadam dwie lewe ręce i nie bardzo mi to wychodzi a nie chcę ich maltretować. Przez wiele miesięcy nakładałam różne oleje przed każdym myciem na minimum godzinę pod folię a teraz jest to olej kokosowy, oliwa z oliwek i olejek z nasion malin na zmianę tylko raz w tygodniu. Do mycia używam szamponu i mydła Wardi Shan Hair Loss i raz w tygodniu szamponu Orising do skóry przetłuszczającej. Odżywiam teraz włosy maskami Biovaxu i odżywką Organix na zmianę. Przez ten rok miałam więcej odżywek, masek i szamponów niż przez poprzednie 5 lat he,he. Muszę pomyśleć nad jakąś organiczną, bogatą maską, która pomoże moim włosom przetrwać zimę. Jeśli mam czas, to robię maseczki naturalne z żółtka, miodu i cytryny albo z siemienia lnianego, które moje włosy lubią jako maskę albo płukankę. W końcówki wcieram na zmianę serum Green Pharmacy, olejek z nasion malin, albo kupiony na początku włosomaniactwa olejek z Matrix BIOLAGE, a w skórę głowy wcieram niewielką ilość ampułki Simply Zen od Pani Trycholog. Mam nadzieję, ze urosna długie i zdrowe. Pozdrawiam

MYDLARNIA U FRANCISZKA

                                                                                                 WARDI SHAN

                                                                                                            HAIR LOSS

 

 

           

                            Każdy kto chociaż raz był w MYDLARNI U FRANCISZKA ten wie jak obłędnie tam pachnie i jak wszystko tam cudownie wygląda. Zawsze mam wrażenie, że wkraczam w inny świat. Jak już wiecie nie mogę sobie od dłuższego czasu poradzić z wypadaniem włosów więc udałam się do mydlarni w naszym mieście poszukać czegoś co mi pomoże i nie zawiodłam się. Mój wybór padł na zestaw składający się z szamponu i mydła Wardi Shan Hair Loss
 Oba produkty są dostępne w Mydlarni u Franciszka i są sprowadzane z Syrii. Produkowane są według receptury inspirowanej starożytną medycyną arabską.   


                                                                                                        SZAMPON 

                 
Wardi Shan Hair Loss jest naturalnym szamponem, który ma za zadanie wzmacniać cebulki wlosowe. Według producenta zawiera czyste oleje roślinne, pobudza krążenie krwi, odżywia cebulki włosowe, zapobiega i hamuje wypadanie włosów, reguluje wydzielanie sebum przez skórę głowy a co najważniejsze pobudza włosy do regularnego wzrostu .
SKŁAD  : OLIWA Z OLIWEK, MIRT, ALOES, OLEJ LAUROWY, CZARNY  KMIN, ZAPACH, WODA 
 CENA : 39zł.

MOJA OPINIA: Szampon mimo, że nie zawiera detergentów delikatnie się pieni. Jego konsystencja jest żelowa a zapach delikatny i bardzo przyjemny. Bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem skóry głowy, która jest ukojona i nie swędzi. Włosy są po umyciu lejące i delikatne i trudno się powstrzymać, by ich nie dotykać. Dla mnie istotne było, by zahamować wypadanie włosów i  sama nie mogę w to uwierzyć ale po umyciu włosów tym szamponem na sitku znalazłam 15 włosów a nie 170 czy 240 bo i tak bywało. W tej chwili to mój ulubieniec:) Serdecznie polecam


                                                                                                MYDŁO    

          
               

                          Mydełko tak samo jak szampon ma za zadanie wzmacniać cebulki włosowe, zapobiegać wypadaniu włosów i pobudzać je do wzrostu. Według producenta zawiera czyste oleje roślinne. 

SKŁAD: OLIWA Z OLIWEK, OLEJ PALMOWY, MIRT, ALOES, CZARNY KMIN
CENA: 34zł.
  

MOJA OPINIA: Mydełko jest fajne i umycie nim włosów jest przyjemnością. Skórę głowy   myję dwukrotnie z tym, że za drugim razem zostawiam powstałą pianę na kilka minut, by składniki aktywne mogły zadziałać. Muszę uważać z ilością nakładanego mazidła, by nie mieć problemu z umyciem włosów bo gdy się przesadzi pozostają matowe i nie miłe w dotyku przy nasadzie ale gdy trafię z ilością to są mięciutkie jak po szamponie.

   
                Zarówno szampon jak i mydełko spisały się na dobrze i pozostaną ze mną na długo. Najważniejsze, że skóra głowy nie swędzi, nie pojawia się łuska a włosy nie wypadają już tak bardzo. Nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na ten zestaw i mogę polecić go każdemu.





                                   

wtorek, 20 października 2015

WIDOCZNE ZMIANY

 LATO 2013

LATO2015

PAŻDZIERNIK 2015

PAŻDZIERNIK2015- dzień przed fryzjerem
                                                  Dopiero na zdjęciach zobaczyłam jaką wykonałam olbrzymią pracę, by odzyskać w miarę wyglądające włosy :) :)

WIZYTA U TRYCHOLOGA


                                      


                                                                                                              Moja skóra głowy


                                              Na początku wiosny zauważyłam, że moje włosy dosłownie są wszędzie i że wypadają w nadmiernej ilości. Myślałam,że to okresowe i samo przejdzie. Niestety nie przeszło a na domiar złego nasilało się z dnia na dzień. Wylądowałam u dermatologa, który stwierdził, że ma to związek z łojotokiem i nadmiernym wydzielaniem sebum. Nie mogłam tego pojąć, bo moje włosy nawet nie myte 3-5 dni wyglądały ok. Nie były przetłuszczone u nasady a na długości były suche i to mnie zmyliło. Nie używałam szamponów mocno oczyszczających ani z SLS ani z SELS, wszystkie szampony były łagodne i delikatne. To był błąd, bo każda skóra głowy nawet ta z przesuszonymi włosami potrzebuje porządnego oczyszczenia chociaż raz na jakiś czas. Lekarz spojrzał, zawyrokował przepisał sterydy, maść Cerkogel 30 i wysłał do domu. Faktycznie Cerkogel 30 pomagał, bo ma działanie keratolityczne więc złuszczał i nawilżał moją skórę głowy, ale ja nie byłam pewna czy to dobry kierunek działania.  Poszukałam więc w internecie czy w Świdnicy znajduje się Trycholog  i tak znalazłam się w gabinecie Pani Wioletty, która okazała się cierpliwym aniołem tłumaczącym mi wszystko krok po kroku. Pani Trycholog po przejrzeniu mojej skóry głowy specjalną kamerką stwierdziła, że jest to skóra mieszana czyli w niektórych miejscach łojotokowa a w nie których przesuszona ze skłonnością do złuszczania a co za tym idzie włosy nie mają lekko. Bo jak ma coś urosnąć na nieżyznej glebie? No właśnie. Pani Wiola przeprowadziła u mnie peeling trychologiczny, który pierwszy raz w życiu spowodował u mnie objaw łojotoku. Włosy już dzień póżniej były tłuste u nasady a ja pierwszy raz od bardzo dawna  mogłam rozprowadzić sebum po włosach. Odblokowane zostały mieszki włosowe, które były pozapychane. Taki peeling przydałoby się robić częściej i z pewnością udam się za jakiś czas na powtórkę tego rytuału. Produkty na których pracuje Pani Wiola to przede wszystkim firma Orising ale posiada również inne preparaty trycholgiczne niedostępne w żadnej drogerii czy aptece. Ja osobiście używam ampułek do wcierania w skórę głowy SIMPLY ZEN densifying lotion z ekstraktem z drzewa Kino przeciw wypadaniu włosów i raz na tydzień szampon Orising do przetłuszczającej się skóry głowy. Zawsze kiedy dzieję sie coś niedobrego z moją skórą głowy jadę do Pani Trycholog, która za każdym razem z pełną uwagą poświęca mi swój czas i uwagę. Warto wybrać się do trychologa, by na własne oczy zobaczyć jak wygląda nasza skóra głowy, by przekonać się, że to czego potrzebują nasze włosy niekoniecznie służy naszej skórze. A Wy co myślicie o Trychologii i Trychologach?

MOJE WŁOSY








styczeń 2015- włosowa tragedia:)
 czerwiec 2015
czerwiec 2015

lato2015
 wrzesień 2015
pażdziernik 2015
pażdziernik 2015
                                                          
                                             Bywało różnie raz lepiej raz gorzej ale na szczęście dzięki Pani Oli koszmarny okres żle pocieniowanych,  postrzępionych, cieniutkich końcówek mam już prawie za sobą. Nie było łatwo przez ten rok ale nie poddaję się, bo wiem, że warto. Pozdrawiam

NARODZINY MOJEGO BLOGA




                                                                                    
                                                                            WITAM SERDECZNIE NA MOIM BLOGU!!!          


                                                  Pamiętam czasy kiedy moje włosy były długie, błyszczące a do tego ładnie się falowały ale to było dawno temu. Teraz doprowadzam je do porządku po nieudanych wizytach u fryzjerów. Długo by opowiadać jak moje włosy i skóra głowy zostały żle potraktowane ale kiedyś to opiszę. Przez ten rok zmieniło się wiele, przede wszystkim nabrałam dystansu do każdej nowości wyczytanej na blogach i juz wiem, że każda z nas ma inne włosy i inną skórę głowy a to co służy jednym niekoniecznie pomoże innym. Konsekwentnie od roku olejuję włosy i staram się czytać składy kosmetyków choć przyznaję, że nie jest to proste. Od marca 2015 moje włosy farbowane są w salonie Joico na kolor blond z poziomu 9 i systematycznie obcinane. Przez ten rok dużo zostało obcięte ale nie żałuję, bo wreszcie nie mam smętnie wiszących strąków po makabrycznym ścieniowaniu i zmasakrowaniu ich rok temu. Cieszę sie, że moje włosy trafiły w ręce Pani Oli, która jest fryzjerką z powołania. Dla niej włosy to pasja, potrafi dopasować farbę i oxydant specjalnie do rodzaju włosów i skóry głowy. Jest rewelacyjną młodą osobą, która nie minęła się z powołaniem i jest dla mnie ideałem fryzjera. Mam od roku problemy ze skórą głowy, która jest mieszana i myślę, że może to być spowodowane poprzednimi farbami. Włosy mam z natury puszące się no i niestety dużo jest siwków. Marzę o ładnych włosach za łopatki ale czy mi się to uda? Nie wiem ale będę o to walczyć:) Na nieszczęście do tego wszystkiego od paru miesięcy nie mogę zapanować nad nadmiernym wypadaniem ale jest już trochę lepiej i mam nadzieję, że w końcu znudzi im się migracja z mojej głowy :)